Link 17.05.2012, 21:59 Komentarze (1)
Do sklepu przychodzą czasami Polacy. Sezon się zaczął więc jest ich coraz więcej. Czasami się ujawniam, a czasami nie. Ale jak już się ujawniam to zaczynają się dziwne pytania.
Ostatnio do sklepu przyszła spora grupa polskich turystów w wieku koło 50tki. Chodzą po sklepie, chwilowo się nie ujawniam. Dwie panie zatrzymały się przy manekinie i oglądają sukienkę, w którą jest ubrany. W końcu jedna z nich się odzywa.
Ona 1: [głośno, powoli i wyraźnie] Czy mogłaby pani zdjąć tą sukienkę?
Ona 2: Ale pani nie rozumie.
Ja: Pani rozumie.
I pani zdjęła sukienkę.
Ona 1: Pani po polsku mówi!
Ja: Tak.
Ona 2: Ale naprawdę?
Ja: No naprawdę, przecież nie zmyślam.
Ona 2: A gdzie pani się nauczyła tak ładnie mówić po polsku?
Ja: W Polsce.
Ona 1: [ze szczerym zdumieniem] A dlaczego pani wyjechała do Polski?
Ja: [patrzę i nie wiem co powiedzieć]
Ona 2: Pani tam studiowała? A potem pani wróciła na Maltę?
Ja: Zasadniczo jestem Polką.
Ona 1: Naprawdę?!
Ja: Chciałaby pani zobaczyć mój dowód?
Nie chciały, ale miały problem z uwierzeniem ;-)
W czasie gdy z nimi rozmawiałam inny Polak próbował dogadać się z moim kolegą, z którym pracuję. Też próbował do niego mówić woooolnooo i wyraaaaźnie, ale jak na złość nie rozumiał. Widać Polacy są przekonani, że aby obcokrajowiec ich zrozumiał trzeba mówić powoli i wyraźnie :D
********
Ponownie jestem w sklepie. Przychodzi troje Polaków, coś tam kontemplują i w końcu kupują. Przy kasie odezwałam się po polsku, wydałam resztę i podziękowałam. Dziewczyna stoi i patrzy jak na malowane wrota.
Ona 2: Co ci?
Ona 1: Pani powiedziała do mnie po polsku.
Ja: Bo pani jest Polką.
Dziewczyna z wrażenia spadła ze schodków, które mamy w sklepie :D