LINKI
Ankietowo
CaT
Demotywatory
Dominika
Dwa światy
Dziwne szyldy
Emenemsy
Facebook
Forum polonii cypryjskiej
Garffield
Klasa na obcasach
Konwersacje
Koszmary architektury
Mama bluesuje
Matka Ją opiernicza
Mysz i Kot
Ona bloxuje
Ona i Andrzej
On się obraża
Pan.Od.Matematyki
Paranoicy
Ratunku-co-robić?!
Rozmawiają
Short(y)blog
Złote myśli inaczej
Z życia wzięte
ARCHIWUM
2010
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
Blog.pl
WIELKI BRAT PATRZY
design by gingery
image from pbase.com
POWRÓT
04.02.2010 :: 14:49 Komentuj (4)
No to wróciłam do zimnej Polski. Przyleciałam w sobotę ale jakoś nie mogłam się zebrać na nową notkę.
Jak było? Super było. Wszystkim niezdecydowanym polecam wyjazd na Erasmusa. Nawet jeśli miałyby to być Czechy. Fajna przygoda, nowe znajomości, szkolenie języka no i nowa pozycja do wpisania do CV ;-).
Żal było wyjeżdżać i rozstawać się z tymi ludźmi. Niby to tylko 4 miesiące ale jednak zżyłam się z nimi. Na szczęście jest coś takiego jak facebook, skype czy msn i zawsze można pogadać :-). Już kiedy czekałam na samolot do Polski zaczęłam za nimi tęsknić i zrobiło mi się smutno. To jest ten minus wyjazdów - poznaje się nowych ludzi, nawiązuje przyjaźnie, a potem się okazuje, że się już ich nigdy nie spotka. Chociaż kto wie. Może jeszcze wybiorę się na Cypr. Życie przecież bywa nieprzewidywalne.
Co do Habiba. Miałam zdecydowaną nadzieję, że po moim wyjeździe mu przejdzie i że znajdzie sobie nowy obiekt westchnień, a tu jednak nie. Wyjeżdżałam z Nikozji koło 20 (znajomi odwozili mnie na lotnisko) więc Habib stwierdził, że musimy się wcześniej spotkać. W ciągu dnia nie miałam czasu bo najpierw miałam spotkanie z dziewczyną, która kupowała mój rower, potem z Jenny, a potem kończenie pakowania. Tak więc Habib mnie nawiedził wieczorem. Do tej pory myślałam, że robi sobie ze mnie żarty z tym pisaniem, że mnie kocha itd (nigdy mi tego w twarz nie powiedział). Chyba postanowił rozwiać moje wątpliwości i powiedzieć mi to osobiście. I tak też zrobił. Był tak poważny, że nie bardzo wiedziałam co mam z tym zrobić. Powiedział mi też, że ma zamiar zbierać pieniądze na odwiedzenie mnie w Polsce. Wiem, że jest do tego zdolny. No i dostałam też od niego prezent. Tutaj
możecie go zobaczyć. No i koniecznie chcial zrobić sobie ze mną zdjęcie. Jak się później dowiedziałam zrobił sobie z niego tapetę w telefonie. Albo facetowi odbiło albo faktycznie się zakochał. Albo jedno i drugie... Najdziwniejsze dla mnie jest to, że ja nic takiego nie zrobiłam. Po prostu sobie byłam. Ani ja ładna ani nic w tym rodzaju. Może po prostu nie umiem być niesympatyczna po angielsku, haha ;-). Najdziwniejsze jest to, że jednak mi go trochę brakuje i nie umiem zrezygnować z rozmów czy smsów z nim. Rozmawiamy praktycznie codziennie na skype (a jak mnie nie ma to potrafi zadzwonić na komórkę, wtedy go opitalam, że to za drogie i że później porozmawiamy, a wtedy on twierdzi, że musiał usłyszeć mój głos...). Nie, nie zakochałam się. Lubię go. Mimo, że czasem chrzani, że nie umie beze mnie żyć, to go lubię ;-).
No to może teraz Wam jeszcze pokaże trochę zdjęć z mojego Erasmusa :-)
Paphos, skałki Afrodyty - to tutaj narodziła się bogini miłości a zarazem patronka wyspy. Podobno aby się zakochać należy się upić i dotknąć skały. Wiem, że wyglądam tragicznie. Obok mnie dwie polskie erasmuski.
Zachód słońca w Paphos
Hotel Hilton - praktyczne zajęcia z front office management Wraz ze mną moja grupa z 3ciego semestru.
Widok z mojego mieszkania w Nikozji
Centrum Nikozji - zdjęcie było robione 2. stycznia. Na zdjęciu również Jenny.
College
Rececja College'u - zdjęcie było robione w dniu wyjazdu
Widok na turecką część Cypru z College'u
Tyle Wam chyba wystarczy ;-).
Do napisania.